reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
DECATHLON CUP
Galeria
Ekstraklasa
1 Liga
2 Liga
3 Liga
4 Liga
5 Liga
6 Liga
7 Liga
8 Liga
9 Liga
10 Liga
11 Liga
12 Liga
13 Liga
14 Liga
15 Liga
16 Liga
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
14:00

Lepszego widowiska, jak spotkanie mistrza, czyli Deluxe Barbershop oraz wicemistrza, a w tej roli Na2Nóżkę, nie mogliśmy oczekiwać w zestawieniu meczów 10-tej Ligi Fanów. Mimo, iż układ tabeli tego szczebla rozgrywek rozstrzygnął się już jakiś czas temu, obie ekipy chciały pokazać, że są w świetnej dyspozycji. To jednak mistrzowie od początku przejęli inicjatywę i wyszkli na prowadzenie po akcji, w której Elvin Namazov dostrzegł dobrze ustawionego Khazara Narimanliego, a ten skutecznie wykończył akcję potężnym strzałem z dystansu,  dając Azerom prowadzenie 1:0. Podwyższenie na 2:0 to popis indywidualnych umiejętności Parvina Pashayeva, który przechwycił źle podaną piłkę i bez litości posłał piłkę obok Aleksandra Sordyla. Gdy po podaniu Parvina Pashayeva gola na 3:0 zdobył Khazar Narimanli było niemal pewne, że waleczni gospodarze nie wypuszczą tego zwycięstwa z rąk. Goście jednak jeszcze w pierwszej połowie podjęli walkę i za sprawą  niezawodnego Wiktora Sląza skrócili ostatecznie dystans w tej części gry do stanu 4:2. Wiktor był bardzo bliski skompletowania klasycznego hat-tricka, jednak w końcówce pierwszej połowy jedną z wielu świetnych interwencji popisał się Aziz Latifov. Zmiana stron przyniosła lepszą grę ekipy N2N, a efektem tego była dwójkowa akcja Kacpra Bery oraz Janka Danisiewicza, gdzie pierwszy z zawodników kreował, a drugi wykańczał akcję ofensywną. Przy stanie 4:3 ekipa „Fryzjerów” poczuła oddech rywali na plecach i znów zwarła szeregi. Bramka Isy Veysova na 5:3 nieco uspokoiła azerskich gladiatorów, jednak nie na długo, gdyż ostatecznie swojego hat-tricka skompletował Wiktor Sląz, wykorzystując celne dogranie Kuby Michalskiego. Końcówka meczu była naprawdę bardzo interesująca, a wynik 5:4 utrzymywał się przez kilka dobrych minut, jednak ostatecznie swoje zwycięstwo przypieczętowali gospodarze. Gol bohatera tego meczu, Parvina Pashayeva ustalił wynik potyczki na 6:4, dzięki czemu Azerowie potwierdzili, że tytuł mistrzowski nie wpadł w ich ręce przypadkiem !

2
15:30

To spotkanie miało ogromny ciężar gatunkowy, bo przegrany tracił nadzieję na wywalczenie medalu i awansu. Od samego początku można było zauważyć, że Kozice tego dnia są zdeterminowane i żądne pokazania szczytu swoich umiejętności. Świetnie grał Kuba Wieteska, który prowadził swój zespół do wygranej. Przy pierwszej bramce asystował, a przy drugiej to on zakończył akcję golem. Przed przerwą mogliśmy jeszcze obejrzeć niesamowite uderzenie Alliego Abdullahiego, który załadował piłkę pod tzw. „ladę” i ustalił wynik do przerwy na 3:0. Po zasłużonym odpoczynku liczyliśmy, że obraz gry się zmieni, a Bęgal weźmie się do roboty. Niestety, były to płonne nadzieje. Owszem, nie można powiedzieć, że goście się nie starali, bo mogliśmy zobaczyć kilka prób w ich wykonaniu, ale niestety tylko dwie zakończyły się strzałami, które trafiły do siatki. Zespół gospodarze był znów bardzo skuteczny i trafił trzykrotnie, a ostateczny wynik spotkania to 6:2. Po tym pojedynku Kozice Warszawa uplasowały się w ligowej tabeli na 4 miejscu, ponieważ dwie godziny później Wilanów ograł Cartel i wyprzedził ich znów w ligowej tabeli. Tymczasem WKS pozostał na 5 miejscu i zakwalifikował się do Pucharu Ligi Fanów, lecz marzenia o awansie do wyższej ligi musi pozostawić na przyszły sezon.

3
17:30

Przed tym pojedynkiem wiadomo było, że gospodarzy czeka bardzo trudne zadanie. FC Mokrywilly Cartel rozegrał wcześniej dwa mecze z reprezentantami Wilanowa i oba przegrał. Tym razem miało być inaczej, gospodarze wyszli na boisko zmotywowani, ale jako pierwszy zapunktowało FC Warsaw Wilanów. Dla gości trafił Maksym Samulak i było 0:1. Gospodarze doprowadzili jednak do remisu za sprawą Mateusza Mućki. Do przerwy nic więcej się nie działo i schodziliśmy na odpoczynek przy stanie 1:1. W drugiej połowie goście wzięli się do pracy, a najlepsze 25 minut w karierze zaliczył powracający na ligowe boiska Kuba Świtalski. Reprezentant zespołu gości trafił czterokrotnie i dwukrotnie asystował przy bramkach kolegów. Taki obrót sprawy nie pozostawił złudzeń gospodarzom, którzy po raz kolejny musieli przełknąć gorycz porażki w meczu przeciwko FCWW. W drugiej połowie ich najlepszy strzelec co prawda w końcu trafił, ale to było za mało, żeby myśleć o zwycięstwie. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 2:7. Gospodarze zajmują 6 miejsce w tabeli, a goście w dalszym ciągu pozostają w grze o awans, ponieważ zajmują 3 miejsce w ligowej drabince.

4
18:30

Zajmująca ostatnie miejsce w tabeli 10 ligi drużyna ADS Scorpions podejmowała przedostatnią ekipę Piwo Po Meczu FC. Scorpiony nie mają już niestety szans na pozostanie na tym szczeblu rozgrywkowym i walczą już tylko (i aż) o honor. Piwo Po Meczu natomiast zachowują jeszcze iluzoryczne szanse na pozostanie w 10 lidze. Mecz rozpoczął się tak jak przewidywali bukmacherzy, goście mocno "usiedli" na drużynie gospodarzy i właściwie całą pierwszą połowę tylko oni atakowali bramkę przeciwnika. Pierwsze trafienie zdobył Piotr Zakrzewski. Przechwycił piłkę w środku boiska i będąc sam na sam z golkiperem rywala nie zmarnował takiej okazji. Przejęty środek pola oraz ładne i sprytne zagrania siały coraz większy chaos w szeregach Scorpionów. Może i próbowali się oni odgryzać, ale nic z tego nie wychodziło, goście natomiast grali cierpliwie "swoje" i zostało to ponownie nagrodzone. Niezawodny w tym spotkaniu Piotr Zakrzewski znów trafił do siatki rywala wykorzystując ładne podanie w uliczkę od Adama Artypowicza. Mieliśmy więc 2-0 i takim też wynikiem zakończyła się pierwsza połowa tego meczu. Druga odsłona to po raz trzeci bramka zdobyta przez Piotra Zakrzewskiego. Michał Kukulski sprytnie wypuścił w uliczkę najlepszego w tym meczu strzelca gości i mieliśmy 3-0. Goście nie zwalniali tempa po zdobytej bramce a gospodarze byli coraz bardziej bezbronni. Efektem tego było czwarte trafienie tego dnia dla drużyny Piwa. Tym razem Piotr Zakrzewski asystował i wykańczał Marek Konopko. 4-0 to dosyć duża przewaga, nawet jak na sześcioosobowy futbol, więc goście mieli coraz większe problemy. Na domiar złego Michał Kukulski trafił w kontrze na 5-0 i można było powiedzieć, że spotkanie się kończy. Na szczęście dla zebranych kibiców ekipy Scorpionów nie była to prawda. Nagle zaczęli oni szaleńczo atakować, kreować ładne akcje i zaczęło im się to mocno opłacać. Przy tym wyniku potrafili wrzucić 6 bieg i zdobywać bramki. Z 5-0 zrobiło się momentalnie 5-2 i mieliśmy nadzieję na dalszy ciąg. Jednak doświadczenie ekipy gości wzięło górę, trafili jeszcze na 6-2 po samobójczej bramce zawodnika ekipy Skorpionów i było po meczu. Faktem jest, że gospodarze zdobyli bramkę na 6-3, ale nie zmieniło to już przebiegu spotkania. Piwo Po Meczu FC zasłużenie wygrywa tę batalię i nadal z nadzieją spogląda na tabelę. ADS Scorpions niestety spadają do 11 ligi i żadna siła już tego nie zmieni.

Reklama